fragment wstępu
Kim jest artysta? — Człowiekiem, który wie wszystko,
nie zdając sobie z tego sprawy.
A filozof? — Człowiekiem, który zdaje sobie sprawę,
ale nie wie nic.
Zmierzch wszelkiej myśli.*
Emil Cioran
Tu nie ma żadnej filozofii — mówimy tak na ogół wtedy, gdy cokolwiek, jakieś to i owo — jest dla nas oczywiste, wydaje nam się nieskomplikowane i nie sprawia najmniejszego kłopotu, by zrozumieć, właściwie zinterpretować i w konsekwencji, jeśli pojawi się taka konieczność, wykonać. Tu nie ma żadnej filozofii — to także nasza „podręczna” rada, pomocna przy okazji wygłaszania, jakże chętnie, rad innym, mająca pomóc im w brawurowym zrealizowaniu naszego polecenia. Nam zaś pomaga nabrać pewności, że uzbrojona w powyższą sugestię jednostka — na przykład dziecko w wieku szkolnym, borykające się ze szkolnymi, choć nie tylko, problemami — wybrnie z powierzonego mu zadania celująco. Człowiek więc, przekonany o tym, że filozofia nie jest mu w danej chwili niezbędna — uwolniony z gorsetu krępującego normalne (cokolwiek to znaczy) myślenie — w warunkach jakby bardziej komfortowych, odważnie i bez zbędnego przecież namysłu realizuje zamierzone cele.
Implikuje to zależność odwrotną: obecność filozofii, zwłaszcza wówczas, gdy wypada pokonać na przykład tzw. życiowy zakręt, prognozuje, że niełatwo jest człowiekowi sprostać postawionemu przez los zadaniu. Filozofia bowiem to dyscyplina trudna; domaga się intelektualnego wysiłku. Konsekwentnie, lecz nadal w granicach przyzwoitego poziomu poprawności rozumowania powiemy, iż filozofia unika oczywistości; cechy charakterystycznej dla, by tak rzec, zwykłej, codziennej refleksji wobec równie zwykłych, codziennych spraw.
A dzieje się tak dlatego, że jedną z reguł tej niezwykłej dyscypliny humanistycznej jest zaglądanie do tego, co kryje się pod powierzchnią, zawsze gdzieś głębiej, co nie jest powierzchowne…, co od powierzchni się „odrywa” i dystansuje, co nie jest więc — oczywiste!
* E. Cioran, Zmierzch wszelkiej myśli, przeł. I. Kania, Wydawnictwo Aletheia, Warszawa 2022, s. 173.
Who is an artist? A man who knows everything – but is not aware of it.
And a philosopher? A man who is aware, but knows nothing.
The twilight of thinking.**
Emil Cioran
There is no philosophy here—we usually say so when something—some this and that— is obvious to us, seems uncomplicated and does not present the slightest difficulty in being understood, correctly interpreted and, if necessary, subsequently executed. There is no philosophy here—it is also our “handy” suggestion, useful when giving advice to others (which we eagerly do) and intended to help tchem boldly carry out our instructions. As for us, it allows us to believe that an individual equipped with this suggestion—for example, a school-age child struggling with problems in and outside school—will excel in the task he or she has been given. Thus, man—convinced that philosophy is not indispensable to him at a given moment and liberated from the corset that restrains normal (whatever that means) thinking—pursues his aims in a more comfortable environment, courageously and without any unnecessary reflection.
This implies a reverse dependency: the presence of philosophy, especially when one has to overcome, for instance, a so-called turning point in life, suggests that it is by no means easy to cope with the challenge posed by fate. For philosophy is a difficult discipline; it requires intellectual effort. Consequently, but still within a decent level of correct reasoning, we will say that philosophy shuns obviousness—a feature characteristic of, so to speak, ordinary, everyday reflection in the face of equally ordinary, everyday matters. And it is so because one of the rules of this unique discipline of the humanities is to look into what lies beneath the surface, always somewhere deeper, what is not superficial… what “detaches” and distances itself from the surface, and therefore—what is not obvious!
** E. Cioran, Amurgul gândurilor, Humanitas, Bucureşti 1994, p. 102 [translation—A.P.].